Szaleństwo Kinderbali i nerwica matki, czyli urodziny w bawialni

Wyobraź sobie taką oto sytuację: idziesz odebrać swoje dziecko z przedszkola, jest piątek po południu, słoneczny ciepły dzień, Przedwiośnie. Roześmiany malec wskakuje ci prawie na głowę, w szatni szybko ubieracie buty i kurtkę żeby jeszcze zdążyć na huśtawki i nagle kątem oka widzisz, choć udajesz że jest inaczej i wcale nie chcesz patrzeć ... a jednak jesteś zmuszona niepohamowaną radością swojego dziecka ... Zaproszenie na urodziny Krzysia ( Rysia, Marysi..) do bawialni! Stało się. Dostałaś obuchem w twarz, leżysz i nie wiesz jak powstać, dziecko skacze rozradowane wykrzykując ci do uszu jakby miało zestaw nagłaśniający w gardle: Urodziny! pójdziemy, pójdziemy, no powiedz pójdziemy?! Mamoooo!!!! ....

Nie! nie idziemy!

Oczywiście ciąg dalszy jest inny i na urodziny idziemy, jeśli tylko nie mamy innych planów, jesteśmy zdrowi i nic nie stoi na przeszkodzie..teoretycznie. Bo prawda jest taka, że każde urodziny zorganizowane w bawialni, to ogromna przeszkoda w dążeniu do budowania odporności Twojego dziecka. Serwowana tam ilość słodyczy bije na alarm, nie mówiąc już o tym, że wiele dzieciaków po wizycie w bawialni jest chorych, bo niestety kryje się tam mnóstwo wirusów i bakterii co sprzyja infekcjom. Basen z kulkami to tak naprawdę basen z zarazkami. Czy wierzycie w to, że ktoś te kulki myje codziennie i dezynfekuje ????  W ciągu dnia dotyka ich kilkadziesiąt dzieciaków...kilkaset dzieciaków...!

Niestety życie w społeczeństwie ma swoje minusy i plusy, mocno rozpatrywałam homeschooling jednak dla mojego własnego zdrowia psychicznego nie jest on wskazany 😉  więc moje dziecko uczy się teraz w przedszkolu a potem pójdzie do szkoły 🙂 Ma swoich przyjaciół, wspólnie przeżywają swoje troski i radości, integrują się, uczą żyć w społeczeństwie. Dziecko zdobywa cenną wiedzę. W związku z tym, chce także uczestniczyć w zabawach urodzinowych.

Najgorszą rzeczą, która powoduje u mnie ścisk żołądka, ból zębów i skok ciśnienia  jest Menu serwowane na urodzinach w bawialni, ja nie wiem ... czy niektórzy ludzie żyją w przeświadczeniu, że dzieci żywią się słodyczami?! że to jest ich chleb powszedni? Ilość ciasteczek, napoi, chipsów, żelek,  galaretek, paluszków przyprawia mnie o zwrot treści żołądkowej. Do tego dochodzi jeszcze tort napchany spulchniaczami i różnymi słodami, bo na cukrze się nie kończy.. coca-cola ..i nerwica w gotowości. Rodzice idą na łatwiznę i nie serwują poczęstunku we własnym zakresie, a nawet jeśli już, to skład menu wygląda podobnie. Dla przykładu mam dla Was kilka zdjęć takich właśnie przekąsek. Z tyłu znajduje się cały skład, który u mnie powoduje ból głowy.

Przypominam Wam, że w momencie zjedzenia przez dziecko 100 gram cukru jego odporność spada o 40 % (białe krwinki są mniej skuteczne w walce z wirusami i bakteriami, które bombardują w bawialni)

Oj przesadzam, oj przesadzam...no nie, bo jeśli urodziny wypadają raz w miesiącu, a nawet dwa to trochę lipa.. Drodzy Państwo, bo tych słodyczy będzie już dużo, do tego dojdą urodziny cioci, jakieś Święta, które my Polacy celebrujemy mam wrażenie non stop, wypad za miasto, wizyta babci itd. I nagle okazuje się, że dziecko rzeczywiście żywi się słodyczami!

Jeśli już idziemy, bo tak wypada, obiecaliśmy dziecku, chcemy też iść to najlepiej przygotować się do tego wydarzenia w następujący sposób:

- dziecko musi iść najedzone, podajmy mu obfity posiłek, zdrowy wartościowy, po to aby mieć spokojne sumienie i komfort psychiczny bo taki dzieciak  zje mniej, nie będzie się rzucał się na słodkości, jak wilk na jedzenie
- Z dzieckiem trzeba porozmawiać, podejść go sposobem np. słuchaj nie jedz tych chipsów,  ciasteczek, zrób sobie miejsce na Torta, bo wiesz Torta nie je się na co dzień...tylko okazjonalnie, w końcu to urodziny. Możesz też dziecku powiedzieć wprost, tak jak ja, edukuje moje dzieci, nie koloryzuje, nie gimnastykuje się, nie ściemniam, nie chowam słodkości, bo ich nie mam. Dziecko wie, że słodycze są niezdrowe, że może mieć dziury w zębach, że nie mają wartości odżywczych. Jako alternatywę serwuję mu zdrowego lizaka.  Tak nauczone dziecko nie będzie się rzucać na przekąski w bawialni, a nawet będzie przy różnych okazjach edukować kolegów w danym temacie.
- przeczytaj dziecku bajkę na temat, u nas w domu jest książka pt. Witaminowe przyjęcie, gdzie kot Pacek zakończył swoją słodyczową ucztę u dentysty, z bólem zęba, a Kicia Kocia nie poszła do kina, bo od nadmiaru słodyczy rozbolał ją brzuch! Po prostu rewelacja, szczerze polecam 🙂 tego typu lekturę, która pomoże Wam krzewić u dziecka zdrowe nawyki.

Życzę Wam abyście coraz częściej trafiali na zdrowe urodziny w bawialni, oraz abyście sami w przyszłości organizowali zdrowsze Kinderbale!

Obiecuję, że w kolejnej części napiszę o tym jak zorganizować zdrowy Kinderbal!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

*